Menu

może od poniedziałku będzie normalnie

...

Spotkanie

salmiaki

Przyjechał, było już po północy. Nie widziałam go chyba z 10 lat. Nigdy nie byłam jego ulubienicą, ale tym razem wyściskał mnie szczerze i to dwukrotnie,  ze szczęścia, że się zobaczyliśmy.

Przyjaciel z piaskownicy mojego męża. Człowiek z Warszawy. Pracownik korporacyjny najwyższego szczebla. Mąż i ojciec dwójki dzieci. Widziałam tylko córę zaraz po urodzeniu, bo kibicowałam narodzinom od dnia poczęcia- czyli wspólnych wakacji w Chorwacji.

Opowiadał o swoim życiu, o wcześniejszych rezerwacjach obiadów w restauracji, o współpracy z Chińczykami, o prywatnych szkołach, agencjach modelek, stałym podróżowaniu samolotami... O tym, że żona awansowała w innej korporacji, on będzie teraz przylatywał na weekendy do domu, a córka spędzi rok za granicą na uczniowskiej wymianie... 

Rozstaliśmy się o świcie. Zapraszał , ale pewnie zobaczymy się znowu za dziesięć lat... U niego czas płynie trochę inaczej.

Miło było się z nim spotkać. Jak bardzo wszyscy się zmieniliśmy! Jak różnie potoczyły się nasze losy. Jak inaczej wyglądamy, choć tak właściwie... siedząc przy stole, na którym były tylko kanapki, tak jak to było dawno dawno temu- czuliśmy się tak, jakbyśmy cofnęli się do tamtych czasów.

Kiedy byliśmy młodzi, szczęśliwi, jeszcze tacy beztroscy....

Komentarze (11)

Dodaj komentarz
  • kolewoczy

    Mam mieszane uczucia na temat takich spotkań, to znaczy w swoim życiu, ze swoimi przyjaźniami "z piaskownicy" nie lubię się spotykać. Kilka razy spotkałam się z osobami z podstawówkowych czasów i przyznam, że byłam rozczarowana, żadnej magii wspomnień...

  • salmiaki

    Jestem osobą, która nie miała możliwości znaleźć lub utrzymać znajomości z piaskownicy...

  • marga77

    eee bez przesady z tym, ostatnim zdaniem :)

    a wiesz ze pierwszego dnia swiat mialam podobne spotkanie? dwadzieścia lat sie nie widzieliśmy i ja tutaj panie maly trybik w ogromnej maszynie, a on jak ten Twoj, światowiec na najwyższym stanowisku w bardzo ważnej firmie, wiecej w rozjazdach po swiecie, jak w domu, ale kurde jakos kompleksów nie mialam, wrecz przeciwnie bylo fajnie, jak dwadzieścia lat temu :D

    hmmm a moze dlatego, ze mój Misiek, oboje dogadywali sie doskonale, z tych ważniejszych jest? ;)))))))))))

  • salmiaki

    Oj Marga, może i czujemy się trybikami w wielkim systemie, ale czego chcieć więcej, jak się ma, co się chce :)

  • nedzny.padol

    Najprawdopodobniejsze to spotkanie następne za 10 lat:) Tak ten świat się toczy jakoś.

  • lvajxi03

    Moi przyjaciele z piaskownicy zwyczajnie siedzą.
    Jeden chyba już na zawsze.

  • duo.na

    Kiedys byliscie beztroscy....

    Za to teraz, wiecie cco to szczescie i potraficie je docenic!!! :)

  • ceramikoboguisobie

    Spotkania po latach są na swój sposób ciekawe. Na siłę szukamy w ludziach podobieństwa do istot, które znaliśmy. I raczej nigdy się to nie udaje:-)

  • marga77

    niczego ... no może jeszcze jednego kompletu pędzli? ;)))

  • przedsnem

    Czas nas uczy pogody...

  • gregoria1

    Takie jest życie.Wciąż coś pcha do przodu. Lepiej spotkanie za 10 lat,niż raz w tygodniu.Wiem ,co mówię

Dodaj komentarz

© może od poniedziałku będzie normalnie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci