Menu

może od poniedziałku będzie normalnie

...

Fortepian

salmiaki

Zdarzyło się tak, że podczas świąt spędziłam chwilę w hotelu. Zawsze zastanawiałam się , jak spędza się tam święta...

Hotel ogromny, w jego holu można potknąć się o narty kogoś, kto właśnie wrócił ze stoku, minąć grupę w szlafrokach, która przemyka z basenu do windy, panie w koronkowych sukienkach zmierzające na dancing, rodziców z malutkimi dziećmi i właścicieli piesków. W takim tłumie zawsze czuję się dobrze, bo jestem niewidzialna.

Na parterze, w patio, znajduje się także kawiarnia, w której postanowiłam usiąść, zamówić herbatę i posłuchać muzyki. Kelner (bardzo miły i uśmiechnięty) od razu zaproponował herbatę z rumem, na co przystałam ochoczo. Chwilę później miałam przed sobą dzbanek wrzątku, dzbanuszek soku z cytryny, dzbanuszek miodu i kieliszek rumu. Pomieszałam składniki, rozsiadłam się w wygodnym fotelu i skupiłam na pierwszych akordach fortepianu.

Trafiłam na koncert  Pana Maksyma Rzemińskiego. Laureata wielu prestiżowych nagród,  który grał dla gości hotelu popijających kawę, herbatę i drinki. Grał,  zdawało się dla siebie. Miękko wygrywał dźwięki muzyki filmowej, ale też polskich szlagierów. Plumkał dla przyjemności gości, z których pewnie część nie zdawała sobie sprawy, że jest to koncert na żywo.

A ja... karmiłam duszę dźwiękami. Zdecydowanie zbyt rzadko bywam na koncertach. 

Kiedy podszedł do mnie młodszy syn, rozpoznałam utwór Perfectu "Niewiele ci mogę dać" i zaczęłam śpiewać. Zdziwił się. A potem, kiedy już szliśmy w stronę samochodu kilka razy zapytał, co sprawiło, że jestem taka radosna?...

 A to był tylko fortepian...

W jednym z wywiadów z Maksymem Rzemińskim przeczytałam:

"Koncertuje Pan w całej Polsce, ale wciąż przede wszystkim można Pana spotkać w hotelu.

-To moja ostoja, mój azyl. Kocham to miejsce. Od 25 lat buduję publiczność i choć to często przypadkowi ludzie, to chyba mi się udaje. To oni później przyjeżdżają na moje koncerty."

Tak, byłam przypadkowym słuchaczem i zapragnęłam udać się na kolejny koncert. Poza tym podarował mi... uśmiech :)

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • duo.na

    Zycze Tobie, by nowy rok wypelnialy usmiechy, nie tylko fortepianowe!

  • nedzny.padol

    Często ciału dostarczamy jedzenia, aż za dużo, a dusza przymiera głodem. Jak sobie przypominamy o duszy to i człowiek czuje się w całości i całkiem inaczej;))

  • kolewoczy

    Cudnie :-) Przez kilka lat spędzałam Wielkanoc w hotelach, ponieważ jeździłam specjalnie na festiwal, który odbywa się zawsze w tym czasie. Połączenie muzyki ze świąteczną atmosferą niezapomniane. Ale hotele nie były przepełnione, raczej mało gości, stąd też luz i spokój.

  • nie-okrzesana

    Ja też uwielbiam być niewidzialna.

  • salmiaki

    @duo- taki mam sprytny plan :)

    @ nedzny.padol - ta moja dusza jest tak wybredna, że czasem lepiej mnie po prostu nakarmić.

    @kolewoczy- byłam tam też na wspólnym kolędowaniu, ale nie spełniło moich oczekiwań... Zresztą wszystko zależy od własnego nastawienia.

    @nie-okrzesana -prawda? :)

  • ceramikoboguisobie

    Muzyka na żywo ma swoje magiczne ciepło, którego próżno szukać nawet w najlepszym odtwarzającym sprzęcie. Uwielbiam siedzieć sobie cichutko w domu, gdy córki grają na instrumentach...

  • salmiaki

    Masz szczęście...
    Ale też wiem, przez co musiałeś przejść na początku...

  • Gość: [nowoczesneszamba.eu] *.play-internet.pl

    Nie ukrywam, że sam zamierzam nabyć fortepian i umieścić go w salonie.

  • salmiaki

    Zazdroszczę salonu!

© może od poniedziałku będzie normalnie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci