Menu

może od poniedziałku będzie normalnie

...

Apteka

salmiaki

Mój mąż lubi chodzić do aptek. Nie dziwię się aż tak, bo panie farmaceutki są bardzo atrakcyjne i to prawie w każdej aptece. Najstarsza apteka w centrum ma jedynie wiekowe panie magister.

- Idę do apteki- oznajmił mąż- muszę kupić leki, które przepisał mi lekarz.

- Ale do tej?? - Zdziwiłam się - może chodź do tej koło nas.

- Nieee, jestem już tu, to szybko kupię.

Ok, pobiegłam za nim. Wewnątrz dostrzegłam gazetę, która ostatnio pojawiła się na moim stoliku nocnym.

- pierwszy lek jest za 35 zł, drugi za 45. 

- To poproszę tylko drugi. A na co jest ten pierwszy?

- Przeciwbólowy, a drugi ma zawroty głowy, chwiejnosc,  brak koncentracji...

- A mówiłeś, że nic ci nie jest- wtrąciłam- zawroty, też? 

-Oj tam, powiedział mąż, wziął receptę i wyszedł.

- Nic Pan nie kupuje?- zawołała pani farmaceutka.

Otworzyłam oczy ze zdziwienia. Nie zrozumiałam o co chodzi, zdałam to pytanie mężowi.

- A,  bo po co ona głośno mówi o tych zawrotnym i tak dalej. Nie spodobało mi się.- wyjaśniał mąż.

- Zrobiłeś się czerwony- uśmiechnęłam się.

- Ciśnienie mi skończyło z nerwów.

Hmmm.... W aptece były dwie panie farmaceutki, mąż i ja... No więc która z nas podniosła mu ciśnienie?

Bo jeśli nie blondyna, która chciała zrealizować receptę i nie ja, to pewnie brunetka.

Ale czy mąż nie zdaje sobie sprawy, że ona i tak prędzej czy później dowie się, jaki jest jego pesel i stan zdrowia?

 

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • marga77

    no wlasnie zauważyłam, ze w polskich aptekach dyskrecja jest slowem nie znanym zupełnie, w każdej nie ważne w jakim polskim miescie jest tak jak w tym spocie, a kiedy zwracam paniom uwage, jestem wrogiem numer jeden, i faktycznie jestem pewna, ze ten pesel sprawdzaja!

    a co do meritum, to jako duza juz dziewczynka ze stazem powinnas wiedziec, ze mezczyzni w ogóle nie lubia mówic o swoich dolegliwościach, a co dopiero jak inni to glosno robia, ilość publiczności jest tu liczba obojętna, liczy sie przede wszystkim GLOSNO ;)))

  • salmiaki

    Idę go poprzytulać.

  • salmiaki

    Spot niezły ;)

  • fg2002

    Nie tylko w aptekach - do mnie przez całą pełną poczekalnię przychodni mordę darła pielęgniarka dyplomowana. Nie tylko moje dane osobowe ale historię choroby. Ale to dosyć dawno było.
    Napisałem tu także inne fakty medyczne, ale usunąłem, bo to były za drastyczne makabry.

  • cytrynka1

    Mnie już na stażu (a było to prawie ...dzieści lat temu) nauczono, że najbezpieczniej jest (nieznajomemu pacjentowi) powiedzieć "zgłosił się pan do lekarza z konkretnymi dolegliwościami, lekarz zbadał i przepisał leki i są najpewniej na pana dolegliwości". Coś w tym stylu... Chyba, że pacjenta znam, wiem, ze tego oczekuje - a apteka pusta, to wtedy mogę sobie pozwolić na pogawędkę "na co konkretnie jest ten lek". A pesel i tak się nie ukryje, bo na refundowanej recepcie i tak MUSI być... I czasem sobie porównuję po cichu, ze "z dychę ode mnie młodsza, a bardziej chora..."

  • marga77

    bardzo prawidłowy wniosek Ci wyszedł :D

  • duo.na

    Oj tam, oj tam! tu wszyscy komentuja co kupujesz, nie wspominajac faktu, ze gabinety lekarskie sa otwarte i najczesciej cale stado z kolejki dmucha Ci na kark, jak juz usiadziesz obok biurka lekarza:)

© może od poniedziałku będzie normalnie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci