Menu

może od poniedziałku będzie normalnie

...

uważaj

salmiaki

- Wiesz - powiedziałam do męża - koledzy z firmy powiedzieli mi, że bili się na myjniach samochodowych, kiedy byli młodzi.

-Tak? A dlaczego? - zapytał.

- No właśnie, też o to zapytałam. Bo tam nie ma kamer.... Cały obiekt stacji benzynowej jest monitorowany, a wejście do myjni nie. I wiesz co... ostatnio zatankowałam samochód, podjechałam na myjnię i ten pan z obsługi wszedł za mną. Do końca nie wiedziałam, o co chodzi. Stałam, jadłam czekoladową babeczkę wypiekaną na stacji benzynowej i popijałam kawą parzoną na tejże stacji, patrzyłam na moje autko i na monitor wskazujący tryb pracy myjni. Pracownik stacji, o coś tam się mnie pytał, niby coś sprawdzał, dziwny był. Zastanawiałam się, o co w tym wszystkim może chodzić, ale że zawsze za dużo myślę, dałam sobie spokój. Dobrze, ze nie wiedziałam wówczas, że nie ma tam kamer, bo poczułabym się nieswojo. A tak... pogadaliśmy... i pojechałam. Zresztą, nawet, kiedy wyjeżdżałam był przy wyjeździe, a przecież na stacji było wiele osób...

- Ja już dawno myślałem, żeby Ci kupić coś do samoobrony. Przecież Ty wiecznie przyciągasz do siebie jakiś ludzi! 

- Tylko nie paralizator, bo sobie mogę krzywdę zrobić, tak jak ten amerykański policjant ostatnio poraził przypadkiem kolegę podczas akcji... pieprzem gazowym sobie mogę w twarz psiknąć...

Rzeczywiście coś w tym jest, że przyciągam dziwnych ludzi. Na szczęście ze wszystkich opresji wychodzę cało. I wcale się o nie nie proszę. Najdziwniejsze jest też to, że wcale się nie boję i zdaję sobie sprawę z zagrożenia dopiero w momencie, kiedy mnie ktoś osłania. A byłam ofiarą napadu na bank, byłam celem nożownika w centrum Poznania... 

Zawsze twierdzę, że nikt mnie tak skrzywdzić nie może jak drugi człowiek...

Dzisiaj umówiłam się ze znajomym na kolację. Zaoferowałam, że odbiorę go spod domu i odwiozę na miejsce. Zapytał, czy wejdę. Wejdę. Troszkę mnie zaskoczył tym pytaniem, bo widzieliśmy się tylko raz i od pół roku próbujemy spotkać się ponownie. Znam go ja i Niebieskooki, nikt więcej. Niebieskookiemu nie powiedziałam, bo go nie ma. Mężowi nie powiem, żeby się nie denerwował. KK wspomniałam, ze wrócę później, o nic nie pytał. Zazwyczaj wysyłałam zawsze maila do Tomka gdzie i z kim będę, ale Tomek ma chyba za wiele na głowie, bo przestał się odzywać.

Kiedyś byłam na spotkaniu z K. Bondą - ona zawsze w takich sytuacjach upatruje sensacji i tematu na kolejny kryminał... Też mogłabym pisać kryminały. Tylko nie potrafię...

 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • marga77

    a ja tej Bondy kurde nie trawie w ogóle, jako i Mroza :) tez przyciągam tyle tylko że żebraków i ludzi pytających się o coś, mogę stać w wielkim tłumie, a i tak mnie wybiorą, a w Ikei to już nałogowo się mnie pytają :D
    mieszkałam w Szczecinie na takiej dzielnicy, ze milicja, bo wtedy była milicja, się bala tam wjeżdżać i wchodzić, mieszkając we Frankfurcie na dworcu głównym, gdzie prawie codziennie jest albo strzelanina, albo ataki nożem, skracałam sobie drogę na tym dworcu, o dziwnych godzinach, przejściami, gdzie albo sobie wbijali strzykawki w żyły, albo prowadzili jakieś ciemne interesy i nigdy mi do głowy nie przyszło, że może któryś z nich zrobić mi krzywdę, czasami ćpun poprosił o trochę kasy, jak miałam to dałam, jak nie miałam, też nikt mi do gardła nie skakał :)

  • fg2002

    Mnie też czasem ktoś zaczepi. A Jeden taki pisał moją biografię. A może bibliografię ...

  • salmiaki

    I przynajmniej jest o czym opowiadać :)

© może od poniedziałku będzie normalnie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci